Zgodnie z zapowiedzią zwolenników jazdy na światłach w ciągu dnia i uruchomionej przez nich kampanii medialnej nakaz jazdy na światłach w dzień miał zredukować liczbę wypadków na polskich drogach o około 20%. Jak jednak było w rzeczywistości? Wystarczy wejść na stronę internetową policja.pl lub http://dadrl.pl i zapoznać się ze statystyką wypadków w Polsce w ostatnich latach. I tak w 2006 r., kiedy nie było nakazu włączania świateł w ciągu dnia, liczba wypadków w naszym kraju wyniosła 46876, natomiast w 2007 r., kiedy nakaz ten zaczął obowiązywać, liczba ta wzrosła o 5,6% i wyniosła 49536. Odnotowano wzrost liczby wypadków, rannych i zabitych pomimo wcześniejszego trendu malejącego. Trudno więc mówić o jakiejkolwiek poprawie bezpieczeństwa, a co dopiero o 20–procentowym spadku liczby wypadków. Wprawdzie liczba samochodów w roku 2007 r. wzrosła, jednak od kilkunastu lat liczba pojazdów nad Wisłą rośnie co roku w podobnym tempie, przy stałym spadku liczby wypadków. Co więcej, w kolejnych latach liczba wypadków zaczęła ponownie spadać, co jest tylko potwierdzeniem faktu, ze trend malejący został zakłócony wprowadzeniem nakazu włączania świateł w dzień, bo przecież inne czynniki mające wpływ na wypadkowość nagle nie zmieniły się o 180 stopni, więc nie mogły spowodować takiej gwałtownej zmiany w 2007 r. Można zaryzykować więc twierdzenie, że gdyby nie włączone światła, to liczba wypadków, rannych i zabitych byłaby teraz sporo niższa (http://dadrl.pl/images/wykres_dadrl.png).
Wszystko wskazuje więc na to, że pozytywny wpływ używania świateł w ciągu dnia jest mitem. Między innymi dlatego w Austrii na początku 2008 r. zniesiono taki sam nakaz po dwóch latach obowiązywania, a od tego czasu liczba zdarzeń drogowych w tym kraju wyraźnie zmalała. Austriacy zrozumieli, że z dróg nie korzystają jedynie samochody. Są tam również obiekty niewyposażone w światła, takie jak piesi, rowerzyści, czy inne obiekty. W sytuacji obowiązywania nakazu kierowcy przyzwyczaili się do tego, iż wszystko co znajduje się na drodze ma włączone światła i przestali w porę dostrzegać obiekty nieoświetlone. To właśnie piesi i rowerzyści byli grupą, która najbardziej ucierpiała na tym nakazie – liczba wypadków z ich udziałem istotnie wzrosła. Identycznie zresztą sytuacja wygląda w Polsce oraz każdym kraju, który w ostatnim czasie wprowadził podobny nakaz.
Ponadto zarówno w Austrii, jak i w Polsce odnotowano wzrost liczby wypadków z udziałem motocyklistów. W Polsce liczba ta wzrosła z roku na rok aż o 16,8%, a zabitych motocyklistów o 40% (!), mimo że nie zanotowano gwałtownego wzrostu liczby zarejestrowanych motocykli. Co więcej, fakt ten jest pomijany w oficjalnych publikacjach policji i rządu, w których kładzie się za to nacisk na spadek liczby wypadków w pewnych kategoriach o … 0,5%, co ma świadczyć o skuteczności nakazu. A rzeczywistość wygląda tak, że w sytuacji, kiedy każdy pojazd ma włączone światła, motocykliści przestali, tak jak dawniej, wyróżniać się w ruchu ulicznym, a z racji swych mniejszych rozmiarów i prędkości, z jaką się poruszają, zostali narażeni na dodatkowe niebezpieczeństwo. Z tego powodu organizacje motocyklistów zablokowały wszelkie próby wprowadzenia takiego przepisu w krajach zachodnich, a rząd Japoński odmówił nawet stosowania w samochodach świateł do jazdy dziennej.
Wracając do Austrii. Użytkownicy dróg byli często oślepiani przez auta, które miały źle wyregulowane światła. Wystarczyło też, że auto podskoczyło na nierównościach albo kierowca zabrał 3 pasażerów na tylną kanapę i nie zmienił ustawienia świateł, przez co oślepiał nadjeżdżające z naprzeciwka samochody. Austriakom częściej zaczęły przepalać się żarówki. Pół biedy, gdy auto bez sprawnego jednego reflektora poruszało się w dzień, jednak gdy taki "cyklop" wyjechał na drogę w nocy, stwarzał poważne niebezpieczeństwo. Ludzie bowiem nie potrafili często sami wymienić żarówki, a wizytę w warsztacie odkładali w czasie. Wysyp "cyklopów" można doskonale zaobserwować również i w naszym kraju, gdzie nawet co dziesiąty samochód ma niesprawne oświetlenie, również z tyłu. A czy jazda w nocy z przepaloną jedną żarówką świateł mijania albo brak świateł pozycyjnych z tyłu ma pozytywny wpływ na bezpieczeństwo? Niewątpliwie nie.
Niebagatelną rolę w zniesieniu nakazu jazdy na światłach w ciągu dnia w Austrii odegrały względy ekologiczne. Wiadomym jest, że auto z włączonymi światłami mijania spala nawet do kilku procent więcej paliwa (jest to różna wartość w zależności od mocy silnika i warunków ruchu), przez co emituje do atmosfery więcej dwutlenku węgla i substancji toksycznych. W przypadku pojedynczego pojazdu różnica ta jest niemal niezauważalna, jednak przemnożona przez liczbę samochodów w całym kraju (w Polsce około 15 milionów), staje się pokaźna, zwłaszcza w sytuacji, gdy kraje europejskie zmuszane są do płacenia kar za emisję CO2.
I wreszcie najważniejsze – w Austrii przeprowadzono badania pod kierunkiem profesora Ernsta Pflegera polegające na analizie reakcji badanych kierowców na włączone światła mijania w rzeczywistym ruchu drogowym (badania dostępne na stronie http://dadrl.pl/forum/viewtopic.php?f=7&t=819). Pokazały one, że używanie świateł w dzień nie działa korzystnie na bezpieczeństwo, a wręcz przeciwnie – w niektórych sytuacjach może być szkodliwe (dłuższa reakcja oka na włączone światło, koncentracja uwagi na światłach nadjeżdżających samochodów). To był gwóźdź do trumny dla świateł w dzień w Austrii, która niezwłocznie wycofała się z tego pomysłu.
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 14 mln pojazdów osobowych. Doliczając do tego samochody ciężarowe oraz ruch tranzytowy mamy poważne źródło zanieczyszczeń. Ekolodzy obliczają, iż od 17 kwietnia 2007 r. do atmosfery emitujemy rocznie więcej o ponad 500 tys. ton dwutlenku węgla niż przed wprowadzeniem nakazu oraz równie duże ilości trujących substancji. Zważywszy na brak pozytywnego wpływu używania świateł na bezpieczeństwo drogowe, jest to świadome i bezcelowe zatruwanie środowiska naturalnego. Dziwi zatem fakt, że na ten problem nikt tak naprawdę nie zwraca uwagi, za to media emocjonują się akcjami typu "Godzina dla Ziemi", których znaczenie dla środowiska jest marginalne.
Większe zużycie paliwa z tytułu włączonych świateł mijania ma również swoje konsekwencje ekonomiczne – z jednej strony zwiększa się wpływ z akcyzy do budżetu państwa oraz rosną zyski firm paliwowych i żarówkowych, a z drugiej strony chudnie portfel kierowców. Szacuje się, że w Polsce koszt samego paliwa zużytego z tego powodu wynosi aż 3 mln zł dziennie, a w roku wprowadzenia nakazu sprzedaż żarówek samochodowych wzrosła o 60%. Rocznie więc Polscy kierowcy tracą tylko na niepotrzebnie spalonym paliwie ponad miliard złotych!
Niekorzystne konsekwencje używania świateł w ciągu dnia można wprawdzie zniwelować stosując specjalne światła do jazdy dziennej, które pobierają zdecydowanie mniej energii i są bardziej trwałe, a dodatkowo nie powodują efektu olśnienia. Jednak z uwagi na ich koszt (kilkaset złotych) oraz czasochłonność, a czasem brak możliwości montażu w niektórych modelach samochodów (brak miejsca na zamontowanie, konieczność dziurawienia zderzaka), niewielu kierowców się na nie decyduje i w efekcie używa zwykłych świateł mijania, zaprojektowanych przecież do jazdy nocą. Co więcej, wielu kierowców samochodów wyposażonych w takie światła nie używa ich w obawie przed mandatem, ponieważ władze praktycznie wcale nie informują o możliwości legalnego ich używania.
Jak kwestia świateł wygląda w Europie i na świecie? Nakaz taki obowiązuje wyłącznie w krajach postkomunistycznych oraz skandynawskich, z tym że Szwecja jako pierwsza wprowadziła go w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku po zmianie ruchu na prawostronny, jako kolejny środek zapobiegania wypadkom (których liczba z czasem spadła, co niesłusznie przypisano nakazowi jazdy na światłach, a który w ten sposób rozszerzono na inne kraje skandynawskie). Kraje zachodnie, takie jak m.in. Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Szwajcaria nie zdecydowały się na jego wprowadzanie. Nakaz wycofano w Austrii oraz Chorwacji. Nietypowym przypadkiem jest Grecja, gdzie obowiązuje zakaz używania świateł w ciągu dnia. W Japonii natomiast obowiązuje zakaz montowania nawet świateł do jazdy dziennej, ponieważ badania wykazały, że ich używanie zmniejszyłoby bezpieczeństwo motocyklistów. Warto nadmienić, że Komisja Europejska, która początkowo rekomendowała używanie świateł w ciągu dnia, wycofała się z tego pomysłu w listopadzie 2007 r. i jako kompromisowe rozwiązanie wydała dyrektywę, nakładającą na producentów aut obowiązek montownia od 2011 r. świateł do jazdy dziennej w nowych modelach samochodów, nie ma jednak mowy o nakazie ich używania (takie światła z łatwością można dezaktywować).
Natomiast niektóre kraje pozaeuropejskie, takie jak np. USA, Japonia, Australia rozważały wprowadzenie takiego nakazu, jednak wycofały się z tego pomysłu po przeprowadzeniu szczegółowych badań na ten temat. Raport amerykańskiej Rządowej Agencji ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) oraz wspomniane już badania austriackiego Instytutu Kompleksowego Badania Wypadków i Bezpieczeństwa EPIGUS stwierdzają wyraźnie, że światła używane w ciągu dnia nie mają żadnego pozytywnego wpływu na bezpieczeństwo. Mogą za to prowadzić do dekoncentracji, odwracają uwagę od obiektów niewyposażonych w światła, takich jak piesi, czy rowerzyści oraz utrudniają ocenę odległości i prędkości nadjeżdżającego z przeciwka pojazdu. Japończycy w wyniku przeprowadzonych badań wręcz stwierdzili, że nakaz taki byłby niebezpieczny dla motocyklistów.
Biorąc pod uwagę powyższe argumenty oraz fakt, że w Austrii po wycofaniu nakazu liczba wypadków wyraźnie spadła, nasuwa się proste pytanie: dlaczego w Polsce nadal obowiązuje ten szkodliwy i nieekonomiczny nakaz? To przecież chyba niemożliwe, aby rządzący przedkładali wyższe wpływy z akcyzy paliwowej nad bezpieczeństwo swoich obywateli. Niestety jest to faktem. Po pierwsze, dzięki temu przepisowi do kasy państwa wpływa rocznie około 500 mln zł rocznie - niebagatelna kwota dla budżetu państwa. Po drugie, obecna partia rządząca była inicjatorem jego wprowadzenia, wbrew woli ówczesnego rządu.
Warto zatem prześledzić historię wprowadzenia tego nakazu i prób jego wycofania. Nakaz używania w dzień świateł mijania został wprowadzony za rządów PiS, ale był inicjatywą posłów PO, którzy "przemycili" go w poprawce do ustawy dotyczącej zupełnie innego zagadnienia (uprawnień Straży Granicznej). Niektórzy posłowie sami potem przyznawali, że nie wiedzieli nad czym głosowali, a ówczesny poseł PiS (obecnie PO) Antoni Mężydło przyznał wręcz, że gdyby wiedział, to by głosował "za", bo go "syn do tego przekonał" (http://dadrl.pl/av/posel.mp3). Dziwny powód głosowania na "tak", zwłaszcza gdy chodzi o przepis wpływający na życie i zdrowie ludzkie (jak się teraz okazuje, negatywnie). Warto dodać, że tylko 2 posłów PO głosowało "przeciw" (czy podczas głosowania obowiązywała dyscyplina, można się tylko domyślać), natomiast większość posłów PiS nie poparło tej poprawki.
Wprowadzenie tego przepisu w Polsce zostało przeprowadzone kampanią medialną, utworzono nawet "Koalicję Na Rzecz Jazdy Na Światłach Przez Cały Rok", w skład której weszły takie firmy jak Bosch (producent żarówek i akumulatorów), Hella (producent świateł do jazdy dziennej), czy BP i Total (producenci paliwa) oraz inne firmy i organizacje nie mające często nic wspólnego z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Wynajęły one firmę PR, której zadaniem było przeprowadzenia kampanii mającej za zadanie złagodzenie społecznego oporu wobec planowanego nowego prawa. Owa firma do dziś "chwali" się na swojej stronie internetowej efektami swoich działań, z których wynika, że polskie społeczeństwo, a zwłaszcza kierowcy, padli ofiarą zwykłej manipulacji, żeby nie napisać – oszustwa (http://dadrl.pl/images/sensors.jpg).
I w Polsce podjęto oczywiście próby zniesienia tego szkodliwego nakazu. Pierwsza interpelacja autorstwa posła PO Jarosława Pięty o mały włos nie skończyła się wyrzuceniem go z Klubu Parlamentarnego PO przez Zbigniewa Chlebowskiego, późniejszego bohatera tzw. "afery hazardowej". Z kolei posłowie PiS i LiD złożyli projekty ustaw znoszących wspomniany nakaz, ale bez skutku, ponieważ prace nad tymi projektami zostały najpierw zablokowane na kilka lat przez marszałka Komorowskiego. Kiedy doszło już do głosowania, koalicja PO/PSL jednogłośnie opowiedziała się za utrzymaniem nakazu. Posłowie opozycji przyznają, że Platforma Obywatelska nie chce podejmować dalszych dyskusji na ten temat, a według nieoficjalnych informacji, w mediach tzw. mainstreamowych funkcjonuje zakaz mówienia w złym świetle o tym nakazie.
Być może ostatnią szansą na powrót do normalności w tej kwestii będzie złożenie wniosku o uchylenie tego szkodliwego i nieracjonalnego przepisu do Trybunału Konstytucyjnego, ze względu na wspomniane już nieprawidłowości podczas jego uchwalenia. Krótko po uchwaleniu tej ustawy w Sejmie pojawiła się nieoficjalna informacja, że przepis ten został wprowadzony niezgodnie z konstytucją. Ustawa zaproponowana przez Rząd dotyczyła bowiem innego zagadnienia (uprawnień Straży Granicznej i Kontroli Skarbowej), a poprawka złożona przez Platformę Obywatelską zbyt mocno wykraczała poza zakres ustawy i zbyt dalece zmieniała jej treść. Pojawiły się głosy, że można uchylić ten przepis w Trybunale Konstytucyjnym, jednak aprobata mediów dla tego przepisu zniechęciła wtedy posłów do podejmowania jakichkolwiek działań w tym kierunku. Teraz nie powinni mieć już co do tego żadnych wątpliwości.
Więcej informacji na ten temat na http://dadrl.pl
Uwaga !!! Świetlny przekręt !!
-
+ wniosek do TK
-
Autor
A w 2010 - 38000 wypadków. I mamy nasze 20% z nawiązką. Co prawda sam zmodyfikowałbym ten przepis tak, żeby dotyczył obszarów poza miastami ponad 100 tys. Mieszkańców.
http://www.krbrd.gov.pl/download/pdf/wypadki_drogowe_w_polsce_w_2010_roku.pdf
-
@Sierkovitz
Rozumiem, że żartujesz ..?? Tak..?
Chcesz ty porównywać 2010 ..????
To jeszcze zrób zestawienie z 1997 , bo wtedy było najwięcej wypadków, a potem coraz szybciej spadała liczba wypadków, rannych i zabitych.
Czy ty nie zuważałeś że cały czas mamy tendencję spadkową? W ciągu całej ostatniej dekady i dalej. Zobacz wykresy! I zastanów się!
-
Wyjaśnienie ...
Wyjaśniam to jeszcze raz, dokładniej (jakby to nie było dla kogoś oczywiste).
Od wielu lat mamy do czynienia z tendencją spadkową liczby wypadków, a także rannych i zabitych. Te liczby stale spadają od wielu lat, mimo stale rosnącej liczby samochodów. Najwięcej wypadków było w 1997, dawno temu. Od roku 2003 liczby te spadają nawet dość regularnie. Wyjątkiem była sytuacja w latach 2006-2007, kiedy to właśnie wprowadzili ten nakaz świecenia. Tak więc, oczywiście sugeruje to raczej niekorzystny wpływ (a nie korzystny). Prawda?
A porównywanie bardziej odległych lat (przed i po wprowadzeniu nakazu) jest oczywiście skandaliczną demagogią, manipulacją. Bowiem wiadomo, że liczby spadają z czasem, więc stale obserwujemy polepszenie, ale oczywiście nie z powodu tego nakazu.
Liczby spadały przed wprowadzeniem nakazu, a i także po jego wprowadzeniu, a właśnie podczas jego wprowadzenia widać wyraźnie efekt niekorzystny. Czy to nie jest oczywiste?
Skutki nakazu są negatywne, wszystko na to wskazuje. Da się to także wyjaśnić, wbrew pozorom to nie jest takie dziwne. Warto poczytać na stronie http://dadrl.pl lub można też przeczytać moje poprzednie wpisy na ten temat.
-
Autor
Moim zdaniem ten przepis to typowy przykład tzw. urabiania społeczeństwa. Polega to na tym aby początkowo wprowadzać przepisy prawne bezsensowne lub bez większego znaczenia i obserwować jak na to reaguje społeczeństwo. Z czasem stopniowo odpowiednio do stopnia urobienia wprowadzać dopiero prawo restrykcyjne. To taka sztuczka rządzących aby naród przemienić w stado baranów.
Pozwolę tu sobie przytoczyć urywek z „Żołnierzy Wolności” Suworowa:
"- Dziś zaczniemy od omówienia twojego wypracowania o tym, jak zniewolić sto
milionów wolnych obywateli. Wiesz, Feniks, muszę przyznać, że nie wszystko w
twoim wypracowaniu jest dla mnie jasne.
- A cóż w tym niejasnego? Jest defilada na Placu Czerwonym. W każdym szeregu
po dwudziestu ludzi. W każdym sektorze dziesięć szeregów, dwustu ludzi. Tych
sektorów jest po horyzont. Maszerują równo, aż miło patrzeć. Każdy żołnierz
przez okrągły rok wyciskał z siebie siódme poty, szkoląc się na defiladę. I
to nie tylko w Moskwie, ale wszędzie. Pytanie: czy wyrzucanie wyprostowanych
nóg powyżej pasa, wypinanie piersi i zadzieranie brody powyżej nosa
przydatne jest na wypadek działań wojennych? Po co tracić czas na ćwiczenie
kroku defiladowego? Odpowiedź: po to, żeby zmusić tysiące ludzi do
reagowania w sposób bezrefleksyjny, przyzwyczaić ich do słuchania rozkazów,
a nie zdrowego rozsądku.
- Trudno się nie zgodzić.
- Dobrze. W takim razie trzeba podobne ćwiczenia zastosować wobec setek
milionów ludzi.
- Zmusić obywateli, żeby maszerowali krokiem defiladowym?
- Niekoniecznie. Mam na myśli treść, a nie formę. Najważniejsze, żeby te
ćwiczenia były absurdalne i żeby równocześnie dotyczyły setek milionów
ludzi. Najlepiej zmusić ich do wykonywania jakiegoś kretynizmu. Regularnie.
- Masz przykłady takich kretynizmów?
- Można na przykład zmusić całą ludzkość, żeby dwa razy w roku przestawiała
wskazówki zegarów.
- Czym to uzasadnić?
- Oszczędnością energii.
- To prawda?
- Skądże znowu! Najważniejszym odbiorcą energii elektrycznej są fabryki. Na
drugim miejscu są środki transportu. Przesuniemy wskazówki, czy nie
przesuniemy - i tak ilość zużywanej energii nie ulegnie zmianie. Poważnym
odbiorcą są kopalnie węgla. Tam zawsze ciemno. Albo oświetlenie ulic.
Światło włącza się kiedy jest ciemno, a wyłącza kiedy jest jasno. Co zmieni
przestawienie wskazówek?
- Część energii wykorzystują ludzie w swoich mieszkaniach.
- Słusznie. Niecały jeden procent. Ale w ramach tego procentu też nie
wszystko idzie na oświetlenie. Niebawem nadejdą takie czasy, że ludzie będą
mieć elektryczne żelazka, elektryczne maszynki do mielenia mięsa, telefony
na prąd, radia, elektryczne kino domowe. Możesz kręcić wskazówkami zegara w
każdą stronę i nie wpłynie to w żaden sposób na zużycie energii. Zresztą z
oświetleniem mieszkań to wygląda podobnie: latami tak jest widno i nie ma
znaczenia, czy wstajesz o piątej, czy o dziesiątej. Z kolei zimowym rankiem
i tak jest ciemno i nie obejdzie się bez oświetlenia. Nieważne, czy jest
godzinę wcześniej, czy później.
- Zatem uważasz, że nie będzie żadnego pożytku z przestawiania zegarów?
- Będą tylko kłopoty. Masa kłopotów.
- I nikt nie będzie oponować?
- Tłum nie potrafi myśleć. Tłum przyjmie to jako coś naturalnego. Sam będzie
sobie przysparzać nowych problemów. Jeśli tylko narzucimy ludzkości z
dziesięć takich idiotycznych zachowań, jeśli sprawimy, że wszyscy
podporządkują się bez zastrzeżeń, wtedy zawładniemy światem."
pozdrawiam
Piszę w lubczasopismach
-
02.08.2010 18:14
Ostatnie notki
-
Uwaga !!! Świetlny przekręt !!
Zgodnie z zapowiedzią zwolenników jazdy na światłach w ciągu dnia i uruchomionej przez nich kampanii...
12.04.2012 18:09 5 -
A media milczą w tej sprawie .. ! ! ! ?
Uwaga! W sprawie szkodliwego, anty-ekologicznego przepisu (o którym pisałem w poprzedniej notce) nastąpiło ważne...
11.03.2011 18:25 11 -
Bardzo szkodliwy przepis !!
Witam wszystkich. Ostatnio mówi się sporo o ekologii i bardzo dobrze. Ale dlaczego tylko...
02.08.2010 16:39 0
Moje ostatnie komentarze
-
Niestety tak jest. Wynika to z tego że obecnie rządzący myślą tylko o władzy i zyskach. Jak...
22.05.2012 17:13
-
A kim jest ten Michał Kamiński..?? Gdyby nie te jego parszywe chore zagrania, to w ogóle mało...
17.04.2012 23:12
-
"Ten film daje też do myślenia, że Polski Rząd dąży do ograniczenia długości...
17.04.2012 23:04
-
Cytuję: "A u mnie od ok. 30 lat świecą; - z mocą jaką ja dobieram - mają różne kolory...
17.04.2012 22:57
-
Wyjaśniam to jeszcze raz, dokładniej (jakby to nie było dla kogoś oczywiste). Od wielu lat...
17.04.2012 13:47
Najpopularniejsze notki
-
Uwaga !!! Świetlny przekręt !!
komentarze: 5
Aktywne dyskusje
-
Uwaga !!! Świetlny przekręt !!
komentarze: 5ostatnio: SMELIG
-
A media milczą w tej sprawie .. ! ! ! ?
komentarze: 11ostatnio: SUPERFOTON
-
Czy Platforma jest Liberalna ?
komentarze: 3ostatnio: SUPERFOTON
-
Dlaczego tyle chamstwa i głupoty na forach ?
komentarze: 2ostatnio: PIGWA
-
Nie popełniajmy kolejnych błędów !!!
komentarze: 1ostatnio: PIGWA
Archiwum postów
| « | Maj 2012 | |||||
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||



Musieli sie bardzo śpieszyć, bo już wiedzieli że w Austrii ten nakaz się nie sprawdził. Juz za kilka miesiecy, w lecie 2007 roku zapadła decyzja o wycofaniu szkodliwego nakazu w Austrii z dniem 01.01.2008. Tak to niestety wyglądało.